„Bezmatek” Miry Marcinów to bardzo osobista i jednocześnie trudna książka. To nie jest jedna  z tych książek, które można określić jako zła czy dobra, ponieważ moim zdaniem tak głębokie wyznania i dzielenie się z czytelnikiem swoimi emocjami, a tak właściwie całą sobą, nie podlega żadnej ocenie. 

„Bezmatek”  może sponiewierać czytelnika, ale też doprowadzić do swego rodzaju oczyszczenia, czy po prostu rozprawienia się z trudnymi emocjami i demonami przeszłości. Każdy kto czyta „Bezmatek” może znaleźć w nim garstkę siebie. To podróż przez życie i żałobę autorki, a tym samym przez nasze wspomnienia i przeszłość bądź przyszłość, bo to o czym pisze Mira Marcinów dotknie prędzej czy później każdego z nas.

Niekoniecznie zabierze nas samych, ale odbierze nam kogoś, kogo kochamy, nie lubimy, szanujemy albo i nie – kogoś kto wzbudza w nas  ogromne emocje. Może odebrać nam to co kochamy w ciągu sekundy, czego niedawno sama doświadczyłam. Może dlatego tak bardzo osobiście odbieram tę książkę. 

Jednak chce Wam napisać abyście się zastanowili zanim sięgniecie po te książkę, choć uważam, że każdy z nas, choć raz powinien doświadczyć takiej literatury, to nie każdy jest na nią zawsze gotowy. Może sponiewierać, rozłożyć na łopatki i jeśli jesteśmy w trudnym okresie swojego życia, to może nas rozsypać.

Jest też druga strona medalu. Zawsze zastanawiam się co kieruje autorami, którzy tak mocno obnażają siebie i swoje emocje. Tak jak napisałam wcześniej, nie mnie oceniać tak silną potrzebę autorki do rozliczenia się z przeszłością, tym bardziej, że Mira Marcinów z wykształcenia jest psychologiem, więc zdaje sobie sprawę po co i dlaczego dzieli się tak osobistymi doświadczeniami. Nie mogę napisać więcej i nie chcę napisać więcej, bo nie moim zadaniem jest analizować motywy jakimi kierowała się autorka, a już na pewno nie mam zamiaru analizować dlaczego napisała te książkę i dlaczego chciała, aby  jej życie ujrzało światło dzienne.

Silne i niesamowite doświadczenie.

Recommended Posts