Łzy leciały mi po policzkach. Było wiele smutku, bólu i beznadziei, aż w końcu nadeszło nieuchronne.

„Zbieranie kości” Jesmyn Ward to nie jest książka, którą można z uśmiechem na twarzy komuś polecić. Jest w niej sporo przemocy i życiowego brudu, ale to ważna książka i paradoksalnie, pomimo tego wszechobecnego egzystencjalnego syfu, to jedna z piękniejszych, acz bolesnych książek jakie przeczytałam w tym roku.

„Zbieranie kości” to lektura pełna metafor i odniesień, dzięki którym każdy czytelnik może spojrzeć na powieść przez pryzmat swoich życiowych wartości i doświadczeń. Jesmyn Ward potrafi przenieść czytelnika w sam środek swojej opowieści, pozwala towarzyszyć bohaterom, gdzie w przypadku tej lektury jest to emocjonalna mieszanka wybuchowa.

Narratorem historii jest nastoletnia Esch, która mieszka w Bois Sauvage, w Missisipi.
Dziewczynka żyje bez matki, która zmarła po porodzie zostawiając rodzinę. Teraz Esch żyje wśród mężczyzn – z ojcem, który pije za dużo i z braćmi, gdzie jeden z nich hoduje pitbulla do walk (ten wątek wyjątkowo zapadł mi w pamięci). Wszyscy oni wiodą żywot w skrajnej biedzie, a walka o swoje, to ich bezwzględna codzienność.

Historia podzielona jest na dwanaście rozdziałów – dwanaście dni poprzedzających huragan Katrina. Przez ten czas dzieje się wiele. Każdy z nich przeżywa swoje bóle i cierpienia. Aby przetrwać muszą kraść i robić rzeczy o których dzieciaki jeszcze nie powinny nawet myśleć. Esche dowiaduje się, że nosi życie pod sercem. Widzimy też ogromną i wzruszającą więź między jednym z braci, Skeetem, a jego psem o imieniu China. Tragedie są tu na porządku dziennym, są tak samo stałe jak bieda.

Najgorsze dla mnie były fragmenty związane z walkami psów, nie jestem w stanie przetrawić w mojej głowie takich obrazów i choć miały one znaczenie dla przekazu i całości historii, to dla mnie to było jednak za dużo. Autorka zestawiła ze sobą brzydotę życia z pięknem odczuwania. Trudno pogodzić te dwie kwestie, ale Jesmyn Ward się to udało.

Pytanie czy Zbieranie kości opowiada o zniszczeniu jaki niesie za sobą huragan, czy o nadziei i tym co po huraganie, tym co nowe, tym co można odbudować.

A może opowiada o jeszcze czym innym?

Recommended Posts