Ślady miasta. Ewald i Maj” Larsa Saabye Christensena, to książka po której spodziewałam się zupełnie czego innego. Czy to źle? Nie. Czy to dobrze? Też nie. To po prostu inaczej, ale jakże apetycznie i smakowicie.

Powojenne Oslo i okres odbudowy po II Wojnie Światowej. Miasto, które dzięki autorowi zyskuje ciało w postaci domów i uliczek oraz duszę w postaci historii i kultury. Trudny czas dla świata sprzyja tworzeniu się skomplikowanych relacji międzyludzkich, ale mimo wszystko buduje także ducha wspólnoty. Poznajemy Kristoffersenów – Ewalda, May, Jespera oraz ich przyjaciół i znajomych. Ich wzloty, upadki, miłości, przyjaźnie po prostu codzienne życie. Wyraźną osobowością jest Jesper Kristoffersen. Młody wrażliwy i pełen empatii chłopak. Jakże odmienny od swoich rówieśników, właściwie to można powiedzieć, że uosabia emocjonalną mieszankę wybuchową. Mai, matka Jespera, która kocha swojego syna i jednocześnie odczuwa w stosunku do niego troskę, na codzień jest dobrze zorganizowaną kobieta, nie tylko żoną i matką, ale również skarbnikiem Czerwonego Krzyża w Faberborgu. I na końcu ojciec i mąż, Ewald, nieco nieobecny lekkoduch, delikatnie mówiąc, zdystansowany w stosunku do rodzinnych relacji. Spędza dużo czasu w barze z kolegami. Jednak jego życie i życie całej rodziny zmienia się po zdiagnozowaniu u niego ciężkiej choroby. I tak krążymy między ludzkimi historiami przechadzając się jednocześnie ulicami Oslo. Miasto i jego mieszkańcy zmieniają się i czy chcą tego czy nie muszą się dostosować do jakże nowej rzeczywistości.

Lars Saabye Christensen stworzył postacie tak prawdziwe, że nie sposób ich zlekceważyć. Ich autentyczność i emocjonalność spowodowały, że faktycznie się z nimi zżyłam. Można czytać książkę, którą napisał uznany, obsypany nagrodami autor i nie poczuć nic, ale są takie historie, które przede wszystkim wypełnione są dobrze stworzonymi charakterami, dopiero wtedy można całym sobą towarzyszyć bohaterom w ich codzienności. Każdy rozdział, każdą historię uzupełniały notatki/protokoły ze spotkań lokalnego oddziału Norweskiego Czerwonego Krzyża, jednocześnie notatki te stanowią tło i kontekst codziennego życia bohaterów. Bardzo spodobała mi się taka forma.

„Ślady miasta. Ewald i Maj” mogą bez reszty wchłonąć czytelnika (tak jak mnie). Rzecz jasna, nie każdego, bo nie jest to literatura z akcją, która powoduje lekką tachykardię. Nie czyta się jej szybko, wiec to raczej lektura dla tych, którzy lubią w wolnym tempie delektować się dobrą literaturą. Ja jestem zachwycona, a dodatkowo pozytywną informacją jest fakt, że to dopiero pierwsza część trylogii. Druga i trzecia została już wydana w języku norweskiem pod tytułem „Byens Spor: Maj” i „Byens Spor: Skyggebogen”. Polacy mogą również znać Larsa Saabye Christensena z pozostałych czterech powieści, które podobnie jak ta zostały wydane przez Wydawnictwo Literackie.

Recommended Posts