Jest grubo po północy. Wracasz do domu sama. Zadajesz sobie w myślach pytanie, dlaczego akurat tą ciemną uliczką, przecież mogłaś wybrać dłuższą, ale bezpieczniejszą drogę. Czasem usłyszysz trzask żyjącego nocą miasta. Wyobraźnia zaczyna tworzyć własną rzeczywistość. Nerwowo oglądasz się za siebie, a twoim jedynym marzeniem jest, aby ta cholerna ciemna ulica przestała ciągnąć się bez końca. Kiedy docierasz do domu i zamykasz za sobą drzwi, napięcie opada. Bierzesz prysznic, parzysz sobie herbatę i spokojnie kładziesz się spać w swoim bezpiecznym domu, we własnym bezpiecznym łóżku. Nagle budzi cię ciężar, męski głos i szereg poleceń. Jesteś przerażona, ale jeszcze nie wiesz, że czeka Cię kilka najgorszych godzin w życiu. Przecież to NIEWIARYGODNE! To musi być tylko koszmar.

Pamiętam tylko, że, hmm, ktoś był na mnie. Leżałam na plecach. To znaczy na brzuchu – powiedziała Sarah. Przerwała i wzburzona zapytała: – Czy musimy znów odtwarzać całość?

Chciałam tym swoim krótkim wstępem wprowadzić Was w reportaż o którym napiszę kilka słów. „Niewiarygodne. Prawdziwa historia gwałtu” to poruszający dokument o cierpieniu, bezradności, samotności w bólu i braku zrozumienia ze strony innych. Przeczytacie o kobietach, które stały się ofiarami gwałtów, ale też o kobietach, które stawiły czoła temu koszmarowi i tych które zrobiły wiele, aby złapać groźnego przestępcę, seryjnego gwałciciela, który w różnych miejscach i odstępach czasowych, działał według określonego schematu i gdyby nie one długo byłby bezkarny.

Książki oparte na faktach, w tym przypadku na materiałach dochodzeniowych, wywiadach i analizach, zazwyczaj wpływają na mnie otrzeźwiająco. I tym razem nie było inaczej. Ten reportaż pozwala spojrzeć z bezpiecznej perspektywy – perspektywy czytelnika, na historie kobiet, które doświadczyły gwałtów. Więc nie napiszę, że książka jest wciągająca, w połowie nabiera akcji, a na końcu się wlecze – właściwie postaram się nie używać zbyt wielu przymiotników, bo zwyczajnie się nie godzi. Dla mnie przede wszystkim to była, a właściwie jest historia ludzkiej krzywdy przeniesiona na papier, która spowodowała, że codzienność w której funkcjonuje, nagle poszerzyła swoje granice i przybliżyła mnie do świata w którym znalazły się inne kobiety – nie na własne życzenie, nie z własnej chęci czy własnego wyboru.

Ogromnym atutem reportażu jest to, jak obszernie Miller i Armstrong przedstawili problem. Dzięki ich śledztwu, wielu rozmowom i analizom, czytelnik może spojrzeć na wydarzenia z wielu perspektyw. Ja w szczególności skupiłam się na samych ofiarach. W jaki sposób podchodzi się do przypadków napaści na tle seksualnym. Jak często ofiary gwałtów są również ofiarami podejrzliwości społeczeństwa. Od traktowania ofiar przedmiotowo -> przez  seksizm, nierówne traktowanie i odczłowieczanie ofiary -> przy włączeniu kompletnego braku profesjonalizmu -> aż w końcu, po dotarcie do prawdy po długiej i ciężkiej pracy.

Sarah już wcześniej opowiedziała swoją historię sąsiadom, których nie znała, stojąc przed własnym mieszkaniem w chłodnym porannym powietrzu, w promieniach wschodzącego słońca. Opowiedziała ją młodemu funkcjonariuszowi, który przywiózł ją do szpitala radiowozem. Opowiedziała ją siedzącej w milczeniu kobiecie, którą przydzielono jej w charakterze opiekuna. Zebrała się w sobie. Opowie tę historię jeszcze raz.

W całej tej historii bulwersuje wiele, jednak mnie mocno poruszyło to ile razy ofiary musiały opowiedzieć o swojej tragedii. Jak są traktowane. Instrumentalnie, bez większej empatii. Personel wykonuje wymagane czynności, takie jak, stosowne badania, obdukcje czy zadawanie w kółko tych samych pytań. Jednak czy nie można tego zrobić w sposób który nie będzie odczłowieczać osoby, która już i tak została zepchnięta do rangi przedmiotu przez gwałciciela.

Chciałabym odnieść się przede wszystkim do jednej z pokrzywdzonych, którą cały czas mam w głowie. Marie, młoda kobieta, której sprawa wstrząsnęła mną najbardziej. Młoda, przerażona dziewczyna. Nie będąca świadoma swoich praw. Ze względu na przeszłość, łatwa do zastraszenia i manipulacji. I nie mam tu na myśli gwałciciela, a opiekunów, tak zwanych przyjaciół, wymiar sprawiedliwości i w efekcie sam system. Jednak niezależnie od tego co mnie najbardziej poruszyło to każda z tych kobiet i tragedia jakie je dotknęły zasługuje na naszą uwagę.

Po tym, jak Marie została zgwałcona, ludzie oczekiwali od niej, że będzie załamana. Ona nie chciała rezygnować z normalności, nawet jeśli oznaczałoby to udawanie. Normalność to coś, czego pragnęła już wcześniej. I nie przestała łaknąć jej potem.

Po zgłoszeniu gwałtu ofiary często spotykały się z niedowierzaniem – ze strony policji, ale nie tylko, również rodziny i przyjaciół.

Warto przeczytać tę książkę, już pomijając świetną, dogłębną pracę autorów, to jednak przede wszystkim, aby uwiarygodnić niewiarygodne, aby „usłyszeć” co czują ofiary i jakiego wsparcia potrzebują. To pewnie moje pobożne życzenia, że coś mogłoby się zmienić w systemie, albo ludziach którzy go tworzą. Jedno jest pewne, że dzięki takim reportażystom jak Miller i Armstrong zwróciliśmy uwagę na to, jak niewyobrażalny dramat przeżywają ofiary gwałtów. Jednak jednocześnie mam nieodparte wrażenie, że książka nie odbiła się zbyt sporym społecznym echem – może się mylę.

Złośliwi, albo powiedziałabym, ci bez wyobraźni, twierdzą, że mamy teraz modę na pisanie o gwałtach, feminizmie i chęci kobiet do walki, sprowadzając tym samym tak ważne problemy jedynie do rangi „rozrywki”. Mogę im odpowiedzieć walcie się i prosić, aby odważne kobiety, mówiły i pisały o tym co je doświadczyło – jak najwięcej i jak najgłośniej! Także po to, aby te mniej odważne dostały wiatr w żagle do działania.

Oryginalny tytuł reportażu to „A False Report. A True Story of Rape in America”. Czytając ten dokument i jednocześnie mając na uwadze to o czym traktuje, można śmiało powiedzieć, że tłumacz, Piotr Królak, świetnie oddał sens i wiadomość jaką chcieli czytelnikom przekazać autorzy.

Netfilx wyprodukował również mini serial, który bardzo Wam polecam. Jednak w pierwszej kolejności warto zapoznać się z książką, która jest zdecydowanie bardziej rozbudowana i zawiera więcej informacji które rysują problematykę.

Cóż tu dużo pisać, książka zawsze lepsza od filmu.

  •  
  •  

opis fabuły książki wydawnictwa czarna owca

Jedenastego sierpnia 2008 roku osiemnastoletnia Marie zgłosiła się na policję. Zamaskowany mężczyzna włamał się do jej mieszkania w pobliżu Seattle, w stanie Washington, i zgwałcił ją. W ciągu kolejnych dni przesłuchań, zarówno funkcjonariusze jak i bliscy Marie podchodzili do jej opowieści coraz bardziej sceptycznie. Policja szybko zmieniła stosunek do sprawy i zaczęła oskarżać Marie o oszustwo. Po wytknięciu nieścisłości w jej relacji i wątpliwościach, jakie wzbudziła, dziewczyna złamała się i przyznała, że jej historia to kłamstwo. Została oskarżona o składanie fałszywych zeznań oraz publicznie zlinczowana przez osoby z najbliższego otoczenia.

Ponad dwa lata później detektyw z Kolorado, Stacy Galbraith, otrzymuje sprawę napaści na tle seksualnym. W toku dochodzenia, Galbraith orientuje się, że jest ona uderzająco podobna do gwałtu, do którego doszło jakiś czas temu w pobliskim miasteczku. Postanawia połączyć siły z detektyw badającą tamtą sprawę, Edną Hendershot. Wkrótce obydwie kobiety uświadamiają sobie, że mają do czynienia z seryjnym gwałcicielem: mężczyzną, który fotografował swoje ofiary, grożąc, że opublikuje ich zdjęcia w sieci, i zacierał wszelkie ślady przestępstwa z przebiegłością sugerującą doświadczenie zdobyte w armii lub policji.

Recommended Posts