„Mogło być gorzej, jasne. Oddział był pełen rodziców i dzieci, którym było gorzej. Oparłem głowę o zimną szybę i zamknąłem oczy. W ciemnych zakamarkach umysłu stwarzałem niewybaczalne listy rodziców, którzy mieliby święte prawo zazdrościć mi. Auschwitz, Belsen. Rzeź niewiniątek. Podczas rozpadu Jugosławii w niektórych wioskach ludzie przybijali dzieci sąsiadów do frontowych drzwi. Rodziców dzieci, których ostatni krzyk mordercy nagrywali kamerą. Niemowle którego nikt nie obronił przed chłopakami z cegłą. Dzieci pod ostrzałem, tam gdzie spadają bomby. Na morzu, tam gdzie toną łodzie. Przynajmniej nikt nie skrzywdził Miriam celowo, nikt nie przyglądał się jej życiu i nie stwierdził, że weźmie jej ciało i je zabije. Niewybaczalne. Moje zachowanie było niewybaczalne.”

Pewnego dnia piętnastoletnia energiczna aktywistka, Miriam, traci przytomność na boisku szkolnym. Dostrzega to nauczyciel i podejmuje akcję reanimacyjną. Na czas pojawia się karetka i zabiera nastolatkę do szpitala. Okazuje się, że przez pewien czas Miriam była martwa. Jej serce zatrzymało się.

Od tamtego zdarzenia można powiedzieć że dziewczyna wróciła do żywych, ale już do innego świata. Świata w którym nikt nie jest pewien, co się za chwilę wydarzy. Wszystko zaczyna się skupiać wokół córki, jej zdrowia i tego że nie jest wieczna, a krucha i w każdej chwili może się rozpaść. Każdy telefon może oznaczać telefon o gorszym stanie zdrowia. Każde huk może oznaczać upadek. Każda cisza może oznaczać najgorsze.

Sarah Moss przedstawia czytelnikowi rodzinę nieco odmienną, nie tylko ze względu na sytuację jaka spotkała jej członków, ale również ze względu na podział ról. Mamy matkę Emme, ojca Adama, starszą córkę Miriam i młodszą Rose. W domu tej czwórki to ojciec dba o wszystko, a matka pracuje jako lekarka. To Adam spędza najwięcej czasu z dziewczynkami i to on w całej tej historii jest narratorem. To on opowiada nam o tym co go otacza i tym samym, to on jest źródłem wszelkich lęków, bowiem z jednej strony autorka za pomocą Adama pokazała nam jak w człowieku narasta niepokój, a z drugiej strony wykreowała bohatera, który sam je tworzy. Adam zdecydowanie nadmiernie reaguje na sytuacje. Co ma konsekwencje dla całej rodziny.

Fabuła w książce płynie spokojnie, jak zdarzenia dnia codziennego, ale paradoksalnie wzbudza emocje. Książki też nie czytało mi się szybko i lekko, ale myślę, że to kwestia  tematów jakie porusza autorka. Każdy z nas inaczej spojrzy na tę opowieść w zależności od tego w jakim momencie naszego życia się znajdujemy i czego do tej pory doświadczyliśmy. Śmierć to śmierć. Dla mnie stała się czymś naturalnym i jestem z nią oswojona ALE! w książce chodzi o śmierć kogoś bliskiego, a to już zupełnie inny temat! Moss porusza zatem wątek od którego wielu z nas chce uciec, a który wcześniej czy później każdego dogoni.

Może warto zacząć się oswajać, a Między Falami będzie dobrym początkiem.

Recommended Posts